my lifestyle journal
Beauty, My point of view

Odchudzamy walizki i minimalizujemy kosmetyczki!!! – # kosmetyki

W dzisiejszych czasach szukamy oszczędności na każdym kroku, co oczywiście nie jest złe, ale nie popieram też bycia kompletnym minimalistą. Dzisiaj pogadamy sobie o oszczędności nie tylko pieniędzy, ale również miejsca. Na warsztat bierzemy walizki i kosmetyczki a winowajcami będą kochane przez nas wszystkich kosmetyki! 🙂

Ostatnio wracałam pociągiem z Trójmiasta. W przedziale siedziała ze mną babeczka, z wielką torebką napchaną nie wiadomo czym. No właśnie, w momencie, gdy pociąg mocniej zahamował, okazało się czym. Kosmetyki! Wszystko w wielkich butlach a sądząc po tym, że spakowała się w torebkę, którą ja spokojnie mogłabym zabrać na uczelnię to jej pobyt, gdziekolwiek by nie był nie trwał zbyt długo. W tym momencie pomyślałam sobie, na miłość boską, ile ta jej torba musi ważyć. W ten sposób powstał pomysł na ten wpis. Oczywiście, nie będzie to nic odkrywczego, ale na najprostsze rozwiązania zawsze wpadamy na końcu.

Stosunek ceny do wielkości.

Zacznijmy od tego, czym są niepełnowymiarowe produkty. Niektórzy mylą to z pojęciem niepełnowartościowe. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości, produkty niepełnowymiarowe to tak zwane „miniaturki” ich większych odpowiedników. Bardzo dobrym przykładem są te malutkie szamponiki i mydełka w hotelach. To ten sam produkt, ale mniejszy. Analogicznie słowo mniejsze kojarzy się z tańsze. Nie zawsze tak jest. Gdy podejdziemy do tego ekonomicznie i przeliczymy ilość produktu pełnowymiarowego w stosunku do ceny i zestawimy to z ilością oraz ceną miniaturki to raczej większość z nas nie będzie zdziwiona faktem, że miniaturka wychodzi drożej. W niektórych przypadkach możemy za takiego malucha zapłacić cenę pełnowymiarowego produktu innej, tańszej marki. Warto zwrócić na to uwagę, gdy już chcemy pokusić się o produkt niepełnowymiarowy.

No ale przecież buteleczkę można sobie zatrzymać!

Ktoś powie, że no dobra, zapłacę za to maleństwo, załóżmy 8 zł, ale potem mogę przelać sobie do pustego pojemniczka produkt z wersji pełnowymiarowej. Oczywiście, nikt wam tego nie zabroni, ale nadal wychodzi to mało ekonomicznie. Załóżmy, że 3/4 tej ceny to opakowania, a nie produktu. Poza tym nie oszukujmy się, większość z nas wyrzuciłaby pojemniczek, machając ręką „nie będę tego wieźć z powrotem” a przed kolejnym wyjazdem będziemy pluć sobie w brodę, że je powyrzucaliśmy. Oczywiście, są produkty, których nie da się przelać, jest to uciążliwe bądź ich przeznaczenie na to nie pozwala. W takich wypadkach polecam jednak skusić się na miniaturkę, jeśli jest w w miarę rozsądnej cenie. W ostateczności można zastanowić się nad zmianą produktu na taki, który ma inną formułę i nie wykluczone, że przypadkowo dokonamy jakiegoś kosmetycznego odkrycia. 😉

Problematyczne produkty.

Najwięcej kłopotu sprawiają kosmetyki zbyt gęste, takie jak masła do ciała i niektóre maski do włosów. Ich formuła bardzo mocno utrudnia przełożenie ich do buteleczek, ponieważ w żaden sposób nie da się tego przelać a tym bardziej potem wylać, gdy chcemy ich użyć. Produkty-pianki, mają one specjalne pompki, bez których są zwykłą cieczą, oraz produkty takie jak płyn dwufazowy do demakijażu. Z płynem problem polega na tym, że nie jesteśmy w stanie przelać odpowiedniej ilości obu „warstw”. Oczywiście nie mówię, że to jest niewykonalne. Nie wszystko ma taką samą gęstość i nie dla wszystkich jest tak samo kłopotliwe.

Są produkty, w których problemem nie jest konsystencja ani opakowanie, lecz zastosowanie. Weźmy sobie krem do rąk, który nosimy w torebce. Za 3 zł można kupić jego miniaturkę i z takim wydatkiem w 100% się zgadzam. Sama noszę taki mały krem do rąk w torebce. W zasadzie można by było wycisnąć go do słoiczka, ale bezpieczniejsze i wygodniejsze jest tradycyjne opakowanie. Oczywiście można dostać pustą tubkę, do której można przełożyć produkt, ale taki gadżet kosztuje około 9 zł czyli więcej niż mój duży krem. 😀

Skąd wziąć tani pojemniczek?

Ceny są różne. W zależności od tego, gdzie szukacie i czy rozglądacie się za całymi kompletami, czy pojedynczymi sztukami. Osobiście uważam, że komplety nie zawsze wychodzą taniej. Za każdym razem, gdy natykam się, na tak zwane buteleczki samolotowe sprawdzam ceny. Przeważnie komplety zawierają 2-3 buteleczki z różnymi dozownikami lub jednakowymi, do tego pojedynczy pojemniczek na krem, a to wszystko w przeźroczystej kosmetyczce. Koszt oscyluje w okolicy 20 zł. Dużo, nie dużo. Kwestia podejścia do pieniędzy.

Za każdym razem porównuję to z takim samym zestawem, (3 buteleczki, słoiczek, kosmetyczka), który kupiłam podczas jednej z wizyt w Berlinie. Znalazłam w tamtejszym Rossmannie zestaw marki For Your Beauty, która jest również u nas, za zaledwie 3 euro. W tym momencie zauważamy różnicę w cenie (oczywiście już po przeliczeniu). Niestety w Polsce nie widziałam tego konkretnego zestawu, za to ta sama drogeria oferuje nam coś równie fajnego.

Jest możliwość kupienia buteleczek 100 ml w cenie około 2-2,50 zł. Posiadają one 3 różne końcówki od wyboru, zwykłą nakrętkę, pompkę i atomizer. Słoiczki mają dwie wielkości i są w cenie nieprzekraczającej 2 zł, a dodatkowo wszystkie pojemniczki mają naklejki na napisy, jeśli jest taka potrzeba. Dostępne są również przeźroczyste kosmetyczki w kilku rozmiarach. Jest to super rozwiązanie dla wszystkich tych, którzy pół życia spędzają na walizkach jak ja lub wyjeżdżają na jakiś czas i zależy im na zmniejszeniu wielkości bagaży. W niektórych przypadkach kosmetyki potrafią zająć pół torby.

Fantastycznie sprawdzają się również w przypadku kosmetyków kolorowych. Spokojnie można przewozić w nich podkład, bazy, korektory, produkty sypkie (mowa oczywiście o słoiczkach). Sama używam w dużym stopniu produktów sypkich, głównie z Anabelle Minerals. Przesypanie odrobiny podkładu, korektora i różu do mniejszych pojemniczków znacznie ułatwia transport.

Po mojemu.

Z doświadczenia wiem, że dzięki takiemu pomniejszaniu można zyskać całkiem sporo miejsca w walizce i pozbyć się zbędnych kilogramów. Osobiście przeźroczystej kosmetyczki używam na co dzień. Widzę dzięki temu, co i gdzie, znajduje się w mojej kosmetyczce oraz w razie jakiegoś wypadku z rozsypaniem lub wylaniem się czegoś wystarczy ją przepłukać.

A wy? Jak radzicie sobie ze zbyt dużymi gabarytami niektórych rzeczy? A może kupujecie część rzeczy na wyjeździe ?

1 myśl w temacie “Odchudzamy walizki i minimalizujemy kosmetyczki!!! – # kosmetyki”

Dodaj komentarz