maseczka
Beauty

Nawilżająca kuracja z biedronki – # maseczka

Zaczęła się wiosna a czasami wręcz lato i numerem jeden dla naszej skóry jest nawilżenie i ochrona przed słońcem. Należy dużo pić, używać dobrych kremów no i wskazana jest jakaś maseczka przynajmniej dwa razy w tygodniu lub dłuższa kuracja.

Osobiście jestem fanką, miłośniczką i maniaczką wszelkich nawilżających maseczek czy to w płachcie, czy tradycyjnej paćce. Ważne, żeby działało. Mam mieszaną cerę z lśniącą jak 24 karatowy brylant strefą T. Niestety od jakiegoś czasu moja skóra jest przesuszona przez wodę, jaką mamy w Szczecinie. Tak, przesuszenie może być winą wody. Trochę paradoks, co nie ?

Moja cera i ja 

Zima przeleciała na tłustych kremach, moim ulubionym aloesowym zestawie do pielęgnacji twarzy i przeróżnych maseczkach. W końcu, gdy nadeszła wiosna stwierdziłam, że tak nie może być. Postanowiłam wziąć byka za rogi i zrobić porządek z moją cerą. Po prostu doprowadzić ją do stanu używalności.
Po tej zimie moja buzia jest zapchana, szara i bierze pod uwagę moje potrzeby tak jak nasz obecny rząd, potrzeby całego kraju. No nie chce współpracować. W końcu poszłam do salonu Ziaji i zainwestowałam w inne maseczki niż na ogół. Doszłam do wniosku, że czas na odmianę. Na salony weszła maseczka z serii Sopot. Fajna żelowa maseczka. Ładnie nawilża, ale dla mojej cery to zdecydowanie za mało, przynajmniej obecnie. Przetestowałam już chyba ze 100 przeróżnych maseczek i wiem co, zawsze działało, na moją twarz, no ale tym razem ni w te, ni wewte.

Mikrodermabrazja

W następnej kolejności udałam się do salonu kosmetycznego na mikrodermabrazję. Słyszałam o tym zabiegu wiele dobrego. Moja skóra tak bardzo mnie nie lubi, że czasami złazi jak z węża i już 3 dni po pilingu mam suche skórki na środku czoła. Uznałam, że może ten zabieg wygra w starciu z moją twarzą. W pakiecie wykupiłam mikrodermabrazję diamentową i infuzję tlenową. Był to strzał w dziesiątkę! Minęły 2 tygodnie od zabiegu a buzię i szyję nadal mam jak tyłek niemowlaka, pory po zabiegu były zmniejszone a wszelkie drobne blizny po trądziku spłycone. Dla mnie bajka. Takie zabiegi zaleca się co 2-4 tygodnie dla lepszego efektu.

Na wizycie dowiedziałam się, że mam przesuszoną skórę (a to zaskoczenie, co nie??) oraz płytko unaczynioną, z czego w zasadzie nie zdawałam sobie sprawy. Kosmetyczka doradziła mi krem alantan plus, który kosztuje około 10 zł ze względu na przesuszoną skórę, manualne oczyszczanie twarzy, powtarzanie mikrodermabrazji oraz kwasy na jesień.

Maseczka z Biedronki

Wracając do tematu początkowego. Osobiście w większości przypadków sceptycznie patrzę na kosmetyki, które znajdują się w tym sklepie. Trafiłam kiedyś na kilka bubli i przestałam nawet zaglądać na dział z kosmetykami. Zmieniło się to gdy wyłapałam, tanie jak barszcz płatki z kolagenem pod oczy. Nie mówię o pojedynczym opakowaniu, tylko 30 sztukach! U mnie sprawdziły się świetnie i o nich w najbliższym czasie również pojawi się wpis, ponieważ myślę, że są warte uwagi, szczególnie za taką cenę.

Tym razem jednak coś innego przykuło moją uwagę, pomimo gigantycznego chaosu, jaki panował w sklepie i to nie przez dużą ilość ludzi a straszny bałagan.

Znalazłam 10-dniową kurację nawilżającą w płachcie z firmy Czyste Piękno. W opakowaniu jest 10 płacht sowicie nasączonych cieczą. Tak na serio konkretnie. Producent obiecuje superintensywną terapię, nawilżenie i hydroodbudowę. Koszt opakowania to 14.99 więc bardzo fajna cena, patrząc na to, ile na ogół kosztuje, pojedyncza maseczka w płachcie.

Skład:

  • Kwas poliglutaminowy — kolagen roślinny: Bardzo silnie nawilżający składnik odkryty w meduzach. Nawilża 10x mocniej od kwasu hialuronowego, uelastycznia skórę, przyczyniając się do poprawy kolorytu i struktury we wszystkich jej warstwach.
  • Kwas hialuronowy — utrzymuje prawidłową wilgotność skóry właściwej, chroni przed przesuszeniem, posiada zdolności wiązania wody w skórze — składnik biozgodny.
  • Wyciąg z sophora japonica — perełkowiec japoński: zawiera rutozyd, dzięki czemu przyśpiesza procesy regeneracyjne skóry, stymuluje mechanizmy ochronne, reguluje poziom wody w skórze i wygładza. Sprzyja zwężaniu porów, odświeża, odżywia, wykazując silne działanie przeciwzmarszczkowe.

Takie informacje, znajdują się na opakowaniu.

Moje pierwsze wrażenie

Po otwarciu kartonika mamy srebrny strunowy woreczek, w którym pływają maseczki. Jakość płacht nie jest jakaś górnolotna. Przy wyciąganiu trzeba uważać, żeby się nie podarły, ponieważ są z cieniutkiego materiału. Wracając jeszcze do samego otwarcia, to nieźle nasiłowałam się z zamkiem. Bardzo mocny zatrzask i trzeba pamiętać, żeby dobrze go zamknąć, aby nasze maseczki nie wyschły. Należy trzymać ją 5-10 minut na twarzy a resztę po zdjęciu wmasować w skórę. Oczywiście ja zawsze trzymam znacznie dłużej maseczkę z racji tego, że czymś się zajmę i nie pilnuję czasu tak jak w tym momencie.

Początkowo lekko piekło, tak jak przy każdej maseczce z kwasem hialuronowym, przynajmniej u mnie, tak jest. Następnie stała się przyjemnie chłodna. Właśnie! Polecam trzymać opakowanie w lodówce 🙂

Obecnie mam ją na twarzy już około pół godziny i nadal jest bardzo mokra.

A więc! Dziś jest pierwszy dzień testu i pierwsze wrażenie a za 10 dni zrobię update moich wrażeń po pełnej kuracji 😀

maseczka
maseczka
maseczka
maseczka

A czy Wy korzystaliście już z tych maseczek? Jakie zrobiła na Was wrażenie?

2 myśli w temacie “Nawilżająca kuracja z biedronki – # maseczka”

  1. U mnie też mikrodermabrazja się super sprawdza :), a co do maseczek to ja raczej te oczyszczające, bo znowu moja skóra jest mieszana a czasem nawet tłusta.

Dodaj komentarz