selfie-project.pl
Beauty,  Review

Selfie project – #Shine like a Princess – brokatowa maseczka peel-off

Każdy z nas lubi dobrze wyglądać i ma swoje momenty, że chce aż błyszczeć. Dlaczego nie połączyć pielęgnacji i blasku. Od jakiegoś czasu w internecie jest masa metalicznych i brokatowych maseczek, na którą moda nastała poprzez Instagram. Sprawdzimy, czy maseczka z brokatem ma w sobie coś więcej niż brokat.

W poprzednim poście wspominałam o mojej problematycznej cerze. Nic się w tej kwestii nie zmieniło, niestety. Po powrocie z Grecji moja skóra potrzebuje jeszcze więcej nawilżenia. Stwierdziłam, że muszę zintensyfikować poszukiwania i postanowiłam podzielić się z wami moją opinią. Nie od dzisiaj wiemy, że maseczka maseczce nie równa. Widziałam na internecie, że są 4 warianty, ale ja znalazłam tylko 3. Jeśli kiedyś kupię czwartą, to o niej dopiszę fragment.

Przez 3 dni będę testować maseczki gdyż, oczywiście nie ma sensu robić tego jednego dnia.

Dzień 1

Na pierwszy ogień weźmiemy niebieską maseczkę, nawilżającą. Producent pisze, że maseczka ma głęboko nawilżać i wygładzać skórę. Gdy spojrzymy na skład, to nie widzimy nic nadzwyczajnego jak na maseczkę peel-off. Produkt ma zawierać kwas hialuronowy, który jest już prawie wszędzie, za co jestem wdzięczna. Wiele kobiet zaczyna zwracać uwagę na kwas hialuronowy czy inne produkty przeciwzmarszczkowe, dopiero gdy one się pojawią. W tym temacie powinniśmy zastosować zasadę „lepiej zapobiegać niż leczyć”. Mamy tutaj również wyciąg z alg morskich, które mają za zadanie odżywić, delikatnie oczyścić i zapobiegać powstawaniu niedoskonałości.

Na opakowaniu znajdziemy również informację o braku parabenów, SLS i SLES a brokatowe drobinki mają być bezpieczne dla skóry.

No to do dzieła!  

brokatowa maseczka

Maseczka nałożona. Z ilością producent nie poszalał, ponieważ wystarczyło jej ledwo na styk, a wygrzebałam paznokciami już wszystko. Koloru jako takiego nie ma, jest tylko masa drobnego brokatu i trochę większych gwiazdek. Na opakowaniu jest napisane, że można ją trzymać tak długo, jak się chce. Pierwszy raz widzę taką informację no ale dobra. Zastygnąć ma po około 20-30 minutach. Poczekamy i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

W międzyczasie linkuję Wam opinie z wizaz.pl. Ciekawe czy podzielę widniejące tam opinie.

Efekt?

Żadnych cudów nie zdziałała. Nawilżenie trochę słabe, przynajmniej na mojej wiecznie spragnionej skórze. Zdejmowała się dobrze. Delikatna depilacja twarzy, ale nie taka jak po czarnej koreańskiej masce, która gdyby mogła, to demona spod skóry by wyciągnęła. Znam lepsze nawilżające maseczki. Pierwszy test zakończony, z lekkim rozczarowaniem, ale mikroskopijną nadzieją, że kolejne dwa pójdą lepiej i wybronią honor serii.

Dzień 2

No to czas na maseczkę wygładzającą! Niestety po wczorajszym pokazie możliwości maseczki nawilżającej nie spodziewam się spektakularnego efektu. Maseczka jest już na mojej twarzy i zauważyłam już jedną dosyć istotną różnicę. To, co było w opakowaniu, na spokojnie wystarczyło na całość, bez konieczności wyskrobywania paznokciami resztek z najgłębszych zakamarków opakowania.

Zastanawia mnie, cóż tak na dobrą sprawę miał na myśli twórca tej serii. Poważnie, Nawilżający peel off z alkoholem to raczej słabe nawilżenie i w tym przypadku wygładzający peel off też nie zapowiada się rewelacyjnie. Buzia na początku trochę poszczypała jak to przy takich maseczkach często bywa.

Obiecanki cacanki

brokatowa maseczka

Spójrzmy, co obiecuje mam producent tym razem. Maseczka ma niezwykle pielęgnować dzięki formule wzbogaconej o botaniczne składniki. Zielona herbata ma skutecznie wygładzać, delikatnie oczyszczać i ma mieć działanie detoksykujące na naszą skórę. Możemy również przeczytać, że zawiera sok aloesowy, który ma koić, łagodzić oraz dogłębnie odżywić skórę i zapewnić dogłębne nawilżenie.

Efekt.

Jestem pozytywnie zaskoczona. Naprawdę. Skóra jest wygładzona, pory mniej widoczne i skóra lekko nawilżona. To zdecydowanie zasługa aloesu, którego osobiście jestem fanką. Chodzi mi oczywiście o nawilżenie. Nie jest to jakiś spektakularny efekt, ale lepszy niż wersja nawilżająca.

Tutaj podlinkowuję opinię z wizaz.pl

Dzień 3

No to startujemy z trzecią maską. Róż nie jest moim ulubionym kolorem, ale nie można skreślać po okładce. Nie jestem miłośniczką rozświetlających ani kremów, ani podkładów więc jakoś maska też nie wstrzela się w moje gusta, ale spróbujmy. Może jednak się przekonam. Mam nadzieję, że zostanę mile zaskoczona, tak jak zaskoczyła mnie maska wygładzająca. Tym razem ilość w opakowaniu na spokojnie wystarczyła na całą twarz. Nie wiem, jak to działa, że wszystkie są takie same, a przy rozprowadzaniu pojawia się problem z tą ilością. Może po prostu ja to robię jakoś nieumiejętnie.

Obiecanki cacanki po raz drugi!

Na opakowaniu możemy znaleźć informację, że maseczka zawiera wyciąg z perły, który ma odżywiać, rewitalizować oraz nadać jej blask. Natomiast drugi opisany składnik to pink pomelo. Ma on za zadanie łagodzić zaczerwienienia, utrzymywać odpowiednie nawilżenie skóry. Cera ma być jaśniejsza a koloryt ujednolicony.

Tutaj zostawiam link to wizaz.pl tak jak poprzednio.

To może jakiś efekt?

Najlepszym komentarzem będzie takie sobie „meh”. Nie widzę, ani rozświetlenia, ani ujednolicenia koloru ani niczego spektakularnego. Powiedziałabym nawet, że to jest najgorszy wariant, jaki do tej pory testowałam. Po zdjęciu maski musiałam nałożyć nawilżający krem, ponieważ skóra była strasznie sucha, ściągnięta i po prostu szczypała. Nie polecam.

Werdykt

Nie sądzę, abym jeszcze kiedyś kupiła te maseczki. Żadna rewelacja. No dobra, jeśli dostanę gdzieś ten ostatni wariant, to zrobię update. Pierwsze i ostatnie wrażenie na równie kiepskim poziomie. Jedynie właśnie ta wygładzająca starała się bronić honoru całej serii. Co nie zmienia faktu, że już raczej nigdy ich nie kupię. Tani zamiennik instagramowych, brokatowych masek. Nic więcej.

A czy wy znacie te maski a może macie jakieś swoje podobne rozczarowania ?

Moja przygoda z pisaniem zaczęła się dawno dawno temu. Naprawdę dawno. Pomysł na stronę miałam od dawna ale to dopiero mój chłopak zainspirował mnie do stworzenia jej. Dziękuję :)

2 komentarze

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: